Autor: Piers Dormeyer, prezes ds. budownictwa i infrastruktury komunalnej
O obozie „Camp Ronald McDonald for Good Times”
Gdy grupa około 15 weteranów branży dekarskiej zbiera się w kręgu, by rozpocząć dzień, Cori Vernam zadaje to pytanie. Cori jest starszym kierownikiem ds. marketingu w firmie Antis Roofing, która koordynowała to wydarzenie w Mountain Center w Kalifornii. Stoimy przed ośrodkiem Camp Ronald McDonald for Good Times. Położony w odległej, pięknej części lasu San Bernardino, ośrodek ten umożliwia chorym dzieciom udział w wyjeździe przypominającym obóz letni, przy jednoczesnym zapewnieniu im dostępu do niezbędnej opieki medycznej. Wkrótce dowiadujemy się, że kiedy ośrodek ten został otwarty w 1983 roku, większość dzieci, które tu przyjeżdżały, nie przeżywała okresu od diagnozy do śmierci. I choć dziś, na szczęście, 80% z nich przeżywa, ten fakt nie daje mi spokoju. Jako ojciec nie potrafię sobie wyobrazić, jak trudne jest to dla rodzin. Nagle moje codzienne zmagania i lista spraw do załatwienia wydają mi się małe i nieistotne.
Firmy Antis Roofing, CI Services i Shell Roofingzorganizowały to wydarzenie, aby uczcić cztery lata współpracy poprzez wymianę pokryć dachowych w domkach obozowych przed ponownym otwarciem obiektu po pandemii COVID-19. Mamy na sobie jaskrawe, neonowo-pomarańczowe koszulki i skarpetki w paski, a dziś rano łykamy kawę, mimo że temperatura pnie się do 106. Fred Hill, były zawodnik drużyny Philadelphia Eagles, który w 1974 roku założył pierwszy Dom Ronalda McDonalda, wspomina swoją zmarłą córkę Kim, u której w wieku 5 lat zdiagnozowano białaczkę. Jego koledzy z drużyny, dyrektor generalny Jim Murray oraz właściciel drużyny Leonard Tose zjednoczyli się, by wesprzeć rodzinę. Po zakończeniu jej udanego leczenia drużyna uruchomiła w 1972 roku program charytatywny„Eagles Fly for Leukemia”, a Hill, Murray i koledzy z drużyny współzałożyli pierwszy Dom Ronalda McDonalda, który został otwarty w Filadelfii w 1974 roku. Spędziłem z Fredem mnóstwo czasu i ani razu nie udało mi się powstrzymać łez.
Charles Antis, ja oraz Elizabeth Walters
Kilka tygodni temu Charles Antis wysłał mi e-mail z załączonym filmikiem, w którym poprosił mnie o pomoc przy wymianie dachu. Takich okazji do pomocy innym po prostu nie można odrzucać – i to nie dlatego, że Charles jest świetnym klientem; to naprawdę nie ma z tym nic wspólnego. Charles to zawsze ten, wokół którego gromadzi się tłum. Jest osobą o wielkim sercu, szczerą, a wszystko, co mówi i robi, cechuje uczciwość. Dla firmy Antis Roofing cel jest najważniejszy, a reszta układa się sama. Rudy Gutierrez z Shell i Bill Bailey z CI to podobne osobowości i cieszą się równie wielkim szacunkiem. Kiedy Elizabeth Walters i ja zostaliśmy poproszeni o udział w tym wydarzeniu, bez wahania zgodziliśmy się z pokorą. Chcieliśmy uczcić coś niezwykłego i wykorzystać naszą pozycję w branży, aby opowiedzieć tę historię, a przy odrobinie szczęścia – zobaczyć, jak powtarza się ona wielokrotnie od wybrzeża do wybrzeża i na całym świecie. Polecieliśmy więc do Los Angeles, wynajęliśmy fioletowy samochód i pojechaliśmy dwie godziny na wschód, w sam środek pustkowia.
Organizacja Roofing Alliance, będąca fundamentem Krajowego Stowarzyszenia Wykonawców Pokryć Dachowych (NRCA), nawiązała współpracę z organizacjami charytatywnymi RMHC cztery lata temu. Wszystko zaczęło się od Charlesa i jego zaangażowania w projekt domu w hrabstwie Orange w Kalifornii, a dzięki wizji Billa Gooda, ówczesnego dyrektora generalnego NRCA, inicjatywa ta została rozszerzona na skalę ogólnokrajową. Celem było połączenie wszystkich 165 domów w Stanach Zjednoczonych z wykonawcami pokryć dachowych, którzy zapewniliby opiekę i konserwację dachów nad każdym z tych budynków. Wykonawcy ci mieli zapewniać bezpłatną konserwację i naprawy „adoptowanych” domów, a w razie konieczności przeprowadzenia poważnych napraw lub wymiany pokrycia dachowego z pomocą wkraczali producenci i dostawcy. Do tej pory Bill nigdy nie usłyszał odpowiedzi „nie”. Firmy GAF i QXO były dziś na miejscu, dostarczając materiały i świadcząc usługi w ramach projektu. Od pierwszego dnia tej współpracy rolą firmy EagleView było dostarczanie danych dotyczących nieruchomości dla wszystkich 165 lokalizacji, tak aby wykonawcy mogli lepiej planować i zaspokajać potrzeby obiektów. Ponadto na początku rekrutowaliśmy wykonawców spośród naszych klientów, aby przejęli opiekę nad domami i przekazywali informacje zwrotne do NRCA. Wspieraliśmy również lokalną organizację Rochester House i – aż do wprowadzenia ograniczeń związanych z COVID-19 – zapewnialiśmy posiłki oraz pomoc społeczności. W Rochester niektóre rodziny opiekujące się dziećmi przechodzącymi leczenie zameldowują się w pokoju EagleView. Bob Morgan z firmy Upstate Roofing and Siding, kolejny klient EagleView, ma pokój nazwany swoim imieniem na końcu korytarza. Dzisiaj świętujemy fakt, że 100% tych domów znajduje się pod opieką profesjonalisty z branży dekarskiej.
Wracając więc do pytania, które Cori zadała grupie zgromadzonej w kręgu, gdy słońce wschodziło nad górami, a my trzymaliśmy w rękach kubki z kawą: jako firma świadcząca usługi w zakresie danych nie możemy dostarczać materiałów ani zapewnić siły roboczej. Nie możemy wysłać ciężarówki przez góry, by dostarczyła gonty na dach. To są zadania, którymi zajmują się nasi klienci. Dzisiaj wnieśliśmy swój wkład w postaci zdjęć lotniczych, analiz nieruchomości i pomiarów dachów. Jednak jako firma angażujemy się w o wiele więcej. Możemy wykorzystać rozpoznawalność naszej marki, by opowiadać historie o tym, jak nasi klienci mogą realnie zmieniać świat na lepsze. Możemy zmniejszyć liczbę wypadków przy pracy, zapobiegając wchodzeniu ludzi na dachy, a także wyeliminować nieefektywność procesów, co pozwala naszym klientom poświęcić więcej czasu i energii na rzeczy, które naprawdę mają znaczenie. Staramy się pozostawać zaangażowani w branżę dekarską, aby poprzez historie i doświadczenia dekarzy podkreślać, jak wielkie serce ma ta branża. W końcu jesteśmy tutaj, na pustyni, po to, by poprawiać jakość życia, podobnie jak Dom Ronalda McDonalda. Jestem niezwykle dumny z wpływu, jaki wywarliśmy, oraz z naszych pracowników, zwłaszcza w Rochester, którzy poświęcili swój czas, by wesprzeć tę ważną organizację charytatywną. Eagleview będzie nadal wspierać nasze społeczności i inicjatywy, które pozytywnie wpływają na otaczający nas świat, stowarzyszenia, z którymi wspólnie tworzymy, oraz współpracę między nimi.