W dobie zachowania dystansu społecznego dostępne technologie cyfrowe umożliwiają prowadzenie działalności zdalnej lub wirtualnej.
Autor: Rishi Daga, dyrektor generalny firmy EagleView
Wysoce zaraźliwy i zbyt często śmiertelny wirus doprowadził wiele branż, w tym ubezpieczeniową, do ważnego punktu zwrotnego. Podczas gdy wciąż dostosowujemy się do obecnej sytuacji, niektórzy zastanawiają się, czy i kiedy powrócimy do „normalności”. Inni – a zaliczam się do nich – mają nadzieję, że ewoluujemy w kierunku nowej, lepszej „normalności”. Nadzieja ta jest uzasadniona, ponieważ wraz z ryzykiem i zakłóceniami spowodowanymi przez COVID-19 pojawiła się rzadka szansa: podatny grunt dla długo oczekiwanych zmian.
Pamiętacie czasy, kiedy lokalny sklep „Radio Shack” był miejscem, do którego udawano się po najnowocześniejszy sprzęt elektroniczny? Dzisiaj, gdy Era Informacji obchodzi swoje 50-lecie, ten kultowy sklep stacjonarny już nie istnieje, a wszystko, co sprzedawał, zmieściło się w dłoni. W jednym eleganckim urządzeniu nosisz ze sobą telefon i automatyczną sekretarkę, aparat fotograficzny, kamerę, dyktafon, radio, budzik, odtwarzacz muzyki, nawigację, kalkulator, komputer, latarkę, telewizor i wiele więcej. Wszystkie te funkcje współpracują ze sobą, tworząc płynny i prosty system, który zachwyca użytkownika.
Również ubezpieczyciele muszą zerwać z „praktykami w stylu Radio Shack”, polegającymi na izolowanych od siebie komponentach i analogowych procesach.
Kieruję firmą, która od 20 lat dąży do tego, by za pomocą obiektywów fotograficznych i technologii cyfrowej zarówno poszerzać możliwości ludzkiego wzroku, jak i chronić życie ludzkie. W wielu branżach, w tym w ubezpieczeniach, zdjęcia lotnicze stanowią wyraźnie bezpieczniejszy, szybszy i bardziej ekonomiczny sposób na zapewnienie ludziom bezpiecznej odległości od zagrożenia, a jednocześnie pozwalają sprawdzić, co się tam znajduje, a czego nie.
Korzyści te są jeszcze większe, gdy obrazowanie łączy się z uczeniem maszynowym, wizją komputerową i sztuczną inteligencją. Odsuwając na bok żargon, oto przykład: grad może spowodować poważne uszkodzenia, niewielkie uszkodzenia lub nie spowodować ich wcale. Można jednak nauczyć maszyny odróżniania śladów uderzeń gradu od śladów wynikających z upływu czasu, zwykłego zużycia, a nawet od fałszywych uszkodzeń spowodowanych młotkiem kulistym. Nie dojdzie do upadku pracownika lub rzeczoznawcy z dachu klienta, jeśli zamiast tego niezbędne dane zbierze kamera zawieszona w powietrzu.
Budowanie pozytywnego dystansu społecznego
Przed wybuchem tej globalnej pandemii niewiele firm znalazło satysfakcjonujące sposoby na zapewnienie dystansu społecznego wśród swoich pracowników. Jeśli jednak ten okres czegoś nas nauczył, to tego, że dostępne technologie cyfrowe umożliwiają prowadzenie działalności zdalnej lub wirtualnej, a gdzie jest wola, tam zawsze znajdzie się sposób.
Dobry menedżer zarządzający ludźmi i procesami nie musi widzieć pracowników pochylonych nad biurkami, by wiedzieć, że praca jest wykonywana. Zamiast tego menedżer ten musi dostrzegać wysokiej jakości wyniki pracy oraz płynne przekazywanie zadań między kolejnymi etapami procesu. Podobnie rzeczoznawca ubezpieczeniowy nie musi wspinać się po drabinie, aby osobiście obejrzeć i zmierzyć uszkodzony dach, by zapewnić doskonałą obsługę roszczenia.
Wszystko sprowadza się do narzędzi.
Dzisiejsze narzędzia dla pracowników sprzyjają wysokiej jakości współpracy zdalnej i komunikacji wirtualnej, łącząc osoby znajdujące się w różnych strefach czasowych — a także mogą skłaniać pracowników biurowych do „dołączenia przez Zoom” do sali konferencyjnej znajdującej się tuż na końcu korytarza. Praca zdalna nie jest niczym nowym, ale jej potencjał nie został jeszcze w pełni zbadany.
W latach 90. poczta elektroniczna zrewolucjonizowała sposób pracy. W pierwszej dekadzie XXI wieku telefony komórkowe zmieniły świat. W ostatniej dekadzie transformację przyniosły oparte na chmurze platformy do współpracy. Podobnie technologia obrazowania cyfrowego rozwija się w oszałamiającym tempie. Zdjęcia z samolotów są 16 razy wyraźniejsze niż te z satelitów, a jeśli chodzi o drony – wystarczy rzucić dziesięciocentówkę na dach. Dzisiejsze urządzenia zlokalizują ją i przekażą zdjęcia tak wyraźne, że będzie można odczytać wygrawerowane na niej słowo „LIBERTY”.
Pandemia COVID-19 sprawiła, że nawet niewielkie zgromadzenia ludzi lub bliski kontakt między nimi stały się przedmiotem poważnych rozważań. Nawet po ponownym otwarciu obiektów służą one jedynie jako dodatkowe miejsca umożliwiające zachowanie dystansu społecznego. Wymogi te prawdopodobnie będą obowiązywać jeszcze przez dłuższy czas.
W tym przełomowym momencie na przedsiębiorstwach spoczywa obowiązek wprowadzenia zmian z korzyścią dla wszystkich — pracowników, klientów, dostawców i inwestorów. W końcu ci, którzy tego nie zrobią, sami zostaną wykluczeni.
Ci, którzy odniosą sukces, wdrożą zaawansowane technologie umożliwiające pracę zdalną i wirtualną. Opracują strategie „dystansu biznesowego” dla wszystkich obszarów swojej działalności. A dzięki skutecznemu wdrożeniu tych strategii zacieśnią więzi z klientami bardziej niż kiedykolwiek.
Artykuł z serwisu PropertyCasualty360 można przeczytać tutaj.